Please… stay…

Life had broken my heart, my spirit

Nie wiem co mam robić. Każda decyzja niesie za sobą konsekwencje. Teraz jestem zagubiona i to tak konkretnie. Pozornie jest nawet ok… nawet czasami zdarza mi się o tym zapomnieć. Na chwilę… to takie piękne chwile, gdy o tym nie myślę… dlaczego wszystko musi wracać w takim razie do normy? Myślałam, że takiego rodzaju etapy mamy już za sobą, że wszystkie TE rozmowy już nie powrócą, że będzie ok… tymczasem siedzę, sama… nie wiem co się dzieje, nie wiem nic… czuję się samotna, czuję się jakbym znowu nie była sobą, mam wrażenie, że to się nie zmieniło… nie wiem co myśleć o tym wszystkim, jak dać sobie radę, jak się podnieść. Przecież byłam taka silna… ale Ty jesteś tą słabością, tą słabością, której nie umiem się pozbyć… nie umiem…

it’s so hard to be strong

Ja nie daję sobie rady. To mnie przerasta, to wszystko co się dzieje teraz… mam dosyć tego, nie chcę właśnie tak się czuć, nie chcę żeby tak było ciągle. A Ty nic nie robisz… wręcz przeciwnie, uciekasz, uwalniasz się, a ja? A ja siedzę pod kloszem, z którego nie mogę wyjść…
chcę pomocy, jej właśnie potrzebuję

And it’s so hard to say goodbye

Znowu to samo… znowu wróciło to, czego najbardziej się obawiałam - kłamstwa, niepewność, oszustwo… dlaczego? Jak po czymś takim można znowu zacząć wszystko od nowa… miało być przecież tak pięknie. wszystko miało być takie wspaniałe, kolorowe… miała być miłość na zawsze… miłość dla, której jesteś w stanie się poświęcić… a zmiana? rzekoma…

To istna paranoja… nie wiem co się dzieje, nie wiem co myśleć…
Czuję się tak jak wtedy, pamiętasz? Gdy te pieprzone obawy powracają ciągle i ciągle. Z każdą sekundą moją głowę zalewa fala obaw, która obija się o brzeg i wraca z większą siłą…
Przecież to nie tak miało wyglądać. Miałam mieć szczęśliwe życie, osobę, która kocha mnie, ja ją… mężczyznę, które mnie nie oszuka… a co otrzymałam?…
To co poprzednio… znowu się zawiodłam, znowu wszystko wróciło do ‘normy’… właśnie, ta idiotyczna norma… kiedyś musiała nadejść. Ja się jej nawet nie obawiałam… obawiałam się innych rzeczy, ale nie tego… to mi na myśl nie przyszło, że powróci moja ‘utęskniona’ norma…

Czuję się jak wrak człowieka, a nie człowiek.
Nie wiem jaka decyzja będzie słuszna, nie wiem co mam zrobić, żeby było zgodne z moimi przekonaniami… nie wiem jak się zachować, co powiedzieć. Boję się… boję się tego co będzie potem. Ale przecież dawałam sobie radę, przecież potrafiłam ułożyć życie na nowo, cieszyć się nim, spełniać się… przecież wszystko było takie idealne… więc co ja teraz wyprawiam? Co mną kieruje, że podejmuję takie a nie inne decyzje? Co się ze mną stało przez te miesiące? Co Ty ze mną zrobiłeś? Dlaczego to tak boli…
Znowu…

‘Cause we’re never confined

Co to jest za pustka? Czemu czuję się taka ograniczona, bez odrobiny skupienia… Nie wiem co się dzieje. Chcę by to się wreszcie zakończyło, ta wewnętrzna walka z samą sobą. Przecież nic mi to nie da. Pora, żeby wszystko potoczyło się inaczej. Tak bardzo chcę, by pewne sprawy uległy radykalnej zmianie, by pewne sytuacje wyglądały inaczej… co zrobić, by wszystko było zgodne z moimi przemyśleniami, decyzjami…
Tak bardzo chcę się zmienić… dla Ciebie…

Turn me on take me for a hard ride

Ciężko zrozumieć co się dzieje. Ciężko jest pojąć, co nami tak naprawdę kieruje. Jakie uczucia, wspomnienia, doświadczenia… o czym myślimy w danej chwili… taka prosta sprawa, a nie jest tak banalna jakby mi się wydawało. Co każdy człowiek myśli, gdy kocha, tęskni, nienawidzi, zdradza, krzywdzi… co sobie myśli człowiek, który rani innych, który sprawia, że na twarzy bliskich pojawia się uśmiech. Co sprawia, że każdy z nas popada w skrajności, których by się nie spodziewał? Tak bardzo mnie to zastanawia, tak bardzo próbuję odnaleźć odpowiedzi na wiele pytań a nie umiem… nie chcę znajdować odpowiedzi. Łatwiej jest tak, jak jest teraz. Aczkolwiek może nie do końca, jednak ja już się chyba przyzwyczaiłam i nie mam innego wyboru. Chyba właśnie takie życie jest mi pisane

To baby stay, stay for a lifetime
Don’t go away, oh baby be mine
Cause I know I’ll always be loving you
Oh baby stay with me forever
For we were born to be together
‘Cause we are strong
I’ve always believed in you
<3

Tylko parę godzin. Tak bardzo się nie mogę doczekać. Chcę już odpocząć, mieć napady śmiechu&#8230; tak bardzo chcę już Twojej obecności, Ciebie.
 Tak właśnie &lt;3

endless love

Tak bardzo tęsknię, tak bardzo nie mogę się doczekać kiedy wreszcie zobaczę, przytulę, pocałuję… całe szczęście, że ten czas zleciał bardzo szybko.
Nie lubię tylko obaw, które mi towarzyszą… nie lubię nagłej zmiany planu… boję się tego, że coś będzie nie tak, że jakaś decyzja ulegnie zmianie, że zdarzy się coś, co zaważy na wszystkim co się dzieje do tej pory. Tak bardzo się boję…chociaż nie chcę, bo przecież byłoby łatwiej. A co jeśli nigdy nie pozbędę się obaw? Jeśli nigdy nie będę mogła zaufać? Co jeśli te wszystkie myśli zbyt mocno zmienią moje podejście?

And it was called “Yellow.”

To takie dziwne… chyba czuję pewnego rodzaju pustkę, chyba mi czegoś brakuję… nie chciałam, żeby tak się zakończyło to wszystko, nie chciałam Cię stracić, a jednak… pozwoliłam byś wypadł mi z rąk, bo musiałam uszczęśliwiać siebie. Nie chciałam, żeby sytuacja właśnie w ten sposób się potoczyła, chciałam by to ciągle trwało, by nic się nie zmieniło… Ale to nie ja wybieram. Twój świadomy wybór bardzo mnie zabolał. Może na to zasłużyłam? Może to ma być pewnego rodzaju nauczką dla mnie? Nie wiem.. wiem, że żałuję i boli mnie to, że zraniłam kogoś takiego, przecież nie to miałam na celu, za wszelką cenę chciałam tego uniknąć a nie potrafiłam… najwidoczniej tak miało być. problemem jest to, że nie można unikać problemów, nie można się oddalać, to nic nie daje. Pozornie się uśmiechasz, pozornie myślisz, że wszystko jest ok, do dnia, w którym zdasz sobie sprawę, że jednak nie jest. Że odczuwasz pustkę, bo nie ma osoby, z którą mogłeś się pośmiać, powygłupiać… pomimo faktu, że jej obecność Cię bolała. Takie jest życie i nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Żałuję, że niektóre sprawy się tak potoczyły, przecież wszystko mogło wyjść zupełnie inaczej, mogło tak naprawdę nic nie wyjść. Ale wyszło…Mam nadzieję, że nie będzie tak na zawsze… że będziemy w stanie zachowywać się tak jak kiedyś, jak brat z siostrą… nic nie straciłeś…

Tell you I set you apart

Czytając tak bardzo wracam do przeszłości. Piosenki, myśli, które towarzyszyły mi w danej chwili… to co czułam, gdy przelewałam swoje myśli… jest mi to teraz tak dalekie, a jednocześnie bliskie. Wszystkie zapachy, Twoje usta, które ponownie spotkały się z moimi… nigdy nie zapomnę tego uczucia. Gdy przez łzy pocałowałeś mnie, gdy pocałowałeś mnie tak jak nigdy. Nie potoczyło się tak jak chciałam tego na początku… to się potoczyło tak jak powinno. Przeznaczenia nie jesteśmy w stanie uniknąć, chociaż bardzo chcieliśmy.

Jestem bardzo pamiętliwym człowiekiem. Wszystko jestem w stanie odtworzyć, jeśli było dla mnie ważne. Przypomnieć sobie uczucie, przypomnieć sobie myśli, przypomnieć sobie zapach, dźwięk, który wtedy towarzyszył. Te wszystkie drobiazgi. Mam wrażenie, że wiele nas czeka, że ta próba nie była ostatnią, że przed nami ich będzie więcej. Jak to wszystko się potoczy? Jak będzie wyglądało nasze życie za parę lat? Czy nadal będziesz przy mnie? Czy nadal będziemy tworzyć coś wspaniałego, wspólnego? Nie chcę się poddawać, nie chcę też, żebyś Ty to zrobił. Nie zasługujemy na to. Zasługujemy na szczęście, które nie powinno nas opuścić.

I’’m in peace when I’’m in your arms

Jest już coraz bliżej, to przecież tylko parę dni. Z każdą chwilą uświadamiam sobie, że moje uczucia są bardziej dojrzałe, pewne… zdaję sobie sprawę, że wielu rzeczy ni dostrzegałam, albo nie chciałam dostrzegać. Nie muszę się blokować przed wspaniałym uczuciem, muszę korzystać z tego wszystkiego co los mi daje, bo potem mogę tego nie mieć, bo życie jest nieprzewidywalne. Muszę w pełni korzystać ze wszystkich możliwości jakie się przede mną otwierają, muszę się cieszyć życiem, tym co jest teraz. Starać się nie rozpamiętywać tego co było, starać się by wszystko było jak najlepiej. Właśnie tego pragnę, pragnę tej przyszłości przy Tobie. Pamiętam co czułam wspominając… czułam się niczym te aktorki z filmów romantycznych, rozpaczających nad swoim losem, nad tym, że osoba, którą kochają, nie jest przy nich, że coś nie wyszło. Nie chciałam właśnie tak się czuć, nie chciałam by to wszystko pozostało tylko wspomnieniem, chciałam by było teraźniejszością - podświadomie tego właśnie pragnęłam. Potrzebowałam impulsu, który by mi to uświadomił i go znalazłam. Nie wiem jak moje życie wyglądałoby teraz. Czy nadal w mojej głowi pojawiały by się Twoje obrazy, czy nadal bym siedziała w tym wszystkim… nie wiem czy byłabym szczęśliwa. Ale teraz jestem, to jest dla mnie najważniejsze. Teraz czuję, ze mam prawdziwe wsparcie, że mam dwie osoby w jednym, że mam to czego oczekuję, że mam miłość…. miłość, która najwidoczniej jest na tyle silna, że potrafi przetrwać ogromną burze. Wiele się zmieniło od tego czasu. Zaczęłam bardziej racjonalnie myśleć. Widzę, ze nie tylko ja. że zmiana była z obu stron, a to mnie niesamowicie cieszy. I właśnie czegoś takiego potrzebowałam. Miłości, czułości, namiętności, troski… Teraz to wszystko jest znacznie lepsze. Nie chcę tylko znowu popełniać błędów, nie chcę znowu czegoś żałować, ale gdzieś w głębi serca czuję, że tak nie będzie… czuję, że jesteśmy na siebie najwidoczniej skazani i to wszystko co się działo, miało swoją przyczynę. Nic dwa razy się nie zdarza… właśnie. Zastanawiałam się nad tymi słowami i myślałam ” skoro nic nie zdarza się dwa razy, to co ja znowu tutaj robię?”.  Długo nad tym myślałam, aż wreszcie dostrzegłam sens tego wszystkiego. To się nie dzieje drugi raz. Z tamtą chwilą, z tym momentem, w którym Cię zobaczyłam takiego zmizerniałego, zrozumiałam, że to się nie dzieje ponownie, że teraz dzieje się coś zupełnie nowego. To wszystko co się działo potem… wszystko miało na nas wpływ. Każda sekunda, minuta… razem, czy też osobno. Wszystko zaważyło na nas, naszej zmianie. I zaczęliśmy od nowa. Może nie od całkowitego zera… bo tak się chyba nie da… ale zaczęliśmy naprawiać, Ty zacząłeś. Dlatego to się nie dzieje drugi raz. Nie czuję się źle… tak jak to było kiedyś - NIE. Teraz wreszcie mam wrażenie, że “posiadam” to czego tak bardzo pragnęłam przez cały ten okres - Ciebie.

Je veux m’enfuir, que tout recommence

To mnie przerasta… czuję się tak bardzo bezsilna… czemu tak właśnie się dzieje? Czemu zawodzę się akurat w ten sposób? Czemu to właśnie tak wygląda? Czemu nie potrafię wstać, postawić się, krzyknąć, trzasnąć drzwiami… nie pozwalacie mi wyrazić własnego zdania, bynajmniej nie takiego zdania, które jest sprzeczne z waszymi poglądami. To boli jak cholera, ta niemożność, mówienia tego co leży na sercu, niemożność wyrażania samej siebie. Nie chcę tak żyć, chcę żyć zupełnie inaczej. Chcę czuć, ze jestem dorosła, że mogę sama podejmować decyzję, ponosząc ich konsekwencję. Chcę czuć, że żyję, a wy podświadomie mi tego zabraniacie. Jestem bezsilna wobec was, waszego zdania… moje zdanie się liczy dopóki, jest takie jakie wy byście mieli… czy to na tym ma polegać? Do czego macie zamiar doprowadzić takim zachowaniem, co chcecie zyskać? Więcej tracicie niż zyskujecie, a u mnie to już jest na kresie wytrzymałości… nie wiem ile to zniosę…