I’m gonna love ya

Siedzę i myślę. O wszystkim i niczym. Myślę o tej planowanej przyszłości, o tym wszystkim co może nas spotkać, co nas czeka, jak to będzie wyglądało. W mojej głowie układam obrazy, które chciałabym zrealizować. Mam ciągle wrażenie, że coś jednak stoi mi na przeszkodzie a ja nie umiem się tego pozbyć. Te obawy… czy one kiedyś znikną? Czy kiedyś przestanę się bać? Ludzie są teraz tacy okrutni… okłamują… a największym kłamstwem, które wypowiadają są słowa : kocham cię, ufam ci, nie kłamię… Nie chciałabym się spotkać z czymś takim, by te właśnie słowa, były kłamstwami. Niestety nie mogę przestać się tego obawiać, że coś pójdzie nie po mojej myśli, że moje plany nie będą takie jakbym chciała, że ulegną zmianie, że się zawiodę. Tak dużo się teraz mówi właśnie o kłamstwach, o rozczarowaniach. Nie wiem czy uporczywe unikanie tego coś mi da… może powinnam zacząć w końcu żyć, starać się… może powinnam w końcu jakoś inaczej do tego podchodzić, próbować… Ale teraz mi jest w sumie o wiele łatwiej… zauważam wewnętrzną zmianę w sobie, tylko nie jestem do końca pewna, czy ta zmiana idzie w dobrą stronę. Trochę się boję - tak, są to słowa, które najczęściej powtarzam - bo nie chce być zraniona… a chęć unikania właśnie tego jest czasami wręcz paradoksalna…
Tak wiele się jeszcze muszę nauczyć…

Drunk in love, we be all night

Jak to jest? że nie mając obok siebie osoby, którą kochasz, czujesz pustkę? Jak to jest, że spędzasz z tą osobą całe dnie a nie masz dosyć, że chcesz więcej i więcej… Dlaczego tak właśnie się dzieje? Czy to jest jakieś uzależnienie? Czy tego powinnam się odzwyczaić?

You’ve got a heart as loud as lion

Nie wiem jak to jest, że każdy z nas jest tak bardzo zmienny. Zachowanie, pewne obietnice, jakieś chociażby przekonania. Nic nie zostaje w człowieku w pełni tak prawdziwe jak powinno być. Nie można oczekiwać, że każdy z nas będzie cały czas uparcie dążył do swojego ideału, który sobie wyznaczy. Co z tego, że wyznaczy, że jest zdeterminowany, jeśli wiele rzeczy staje na przeszkodzie? Jeśli nie potrafimy chodzić na kompromisy, szukać innego wyjścia i dawać sobie radę w inny sposób? Są chwile gdy się boję i myślę ” a co jeśli coś nie pójdzie po mojej myśli? A co jeśli te plany, które mam nie wypalą i będę musiała myśleć nad drugą opcją, której tak naprawdę nie chcę? A co jeśli moje życie nie potoczy się tak jak sobie tego zapragnę? ” i wiele innych pytań.
Tak - boję się tego co może się wydarzyć za parę dni, miesięcy, lat. Mam taką naturę i zawsze będę tak drobiazgowa, zawsze będę miała jakieś ‘ale’, zawsze będę się zastanawiać ’ a co jeśli ‘, zawsze będę się bała, że ktoś mnie zrani, zawsze będę miała obawy, że jestem oszukiwana, zawsze będę się obawiała, że ludzie się nigdy nie zmieniają.

But I know that I still need you here

Już sama nie wiem co robić, co myśleć. Sama nie wiem czego powinnam oczekiwać, jak postąpić w danej sytuacji. Nie jestem pewna, czy postępuję dobrze… a jeśli to są te znaki, że pora z tym skończyć? To tak bardzo boli. Bezradność, obojętność… nie umiem tak funkcjonować. To nic nie daje. Z każdym tygodniem mam tylko ‘wyczekiwać’ kolejnej sprzeczki, kłótni? Z każdym tygodniem ma to wyglądać tak samo? Ja już jestem tak naprawdę zrezygnowana… nie mam siły myśleć pozytywnie, skoro i tak coś się będzie pieprzyć. Czemu tak właśnie się dzieje? Czemu ciągle pojawiają się jakieś przeszkody? Czemu po prostu nie może być dobrze? Bez durnych kłótni, bez sprzeczek? Czemu po prostu nie możemy darzyć się zrozumieniem, szacunkiem? Czy tak trudno jest docenić drugą osobę? Czy ja faktycznie oczekuję tak wiele?…

Boję się, że jednak moje myśli były prawdziwe… że nie damy sobie rady. Zamiast zbliżać się do siebie, tęsknić, to my się oddalamy i nie radzimy sobie z tym. Obawiam się, że to zmierza ku końcowa… co z tego, że nie chcę tak myśleć, co z tego? Skoro coraz częściej daje nam coś do zrozumienia, że powinniśmy odpuścić i nic nie jest lepiej… co z tego, że jestem gotowa spędzić z Tobą całe życie, skoro nie potrafimy się dogadać, nie potrafimy się nawzajem zrozumieć…

Czuję się zagubiona i zupełnie nie wiem co powinnam zrobić, co gorsza, nie wiem jakim tokiem myślenia iść…

Every mistake stung

Źle mi… nawet bardzo. Ból, który czuję, jest wprost okrutny. Nie wiem jak to będzie, nie wiem tak naprawdę nic. Zawodzę się… nie chce tego czuć, mam dosyć tych myśli, mam dosyć obaw, niepewności, cierpienia. Przecież tego wszystkiego miało nie być, miało nie być łez, a co jest?… to co kiedyś? To ma być? Tracę siłę…

I’m in crazy stupid love

Bardzo tęsknię. Niby znajduję pozytywy tego wszystkiego, niby wszystko jest okej… ale ja się tak nie czuję. Co jeśli przyzwyczaję się do tego, że Ciebie nie ma? Co jeśli to stanie się dla mnie codziennością?… W głowie chyba mam pustkę, jest mi ciężko, nie wiem co mam myśleć…Niby jest tak dobrze, niby oczekuję tych dni… ale zauważyłam, że już tak nie odliczam, nie oczekuję… może po prosu powstrzymuję się przed tęsknotą, nie daję upustu emocjom, które by mną zawładnęły?… nie wiem…

I’m crazy for you

Wiem, że jest ciężko, że są sprawy, które nas przerastają… ale nie mogą tego zrobić na dobre. Zazdrość, niepewność, obawy, nie mogą zawładnąć tym co jest między nami, nie mogą tego zmienić i zaprzepaścić. Ciężko jest ciągle patrzeć racjonalnie, może czasami odrobina optymizmu by się przydała? Może czasami warto zburzyć ten mur, który sama sobie buduję?

Tak mocno kocham <3

I’m here without you baby

Tak bardzo tęsknię, tak bardzo mi źle z tym, że nie ma Ciebie obok. Wolałabym, żebyś był przy mnie, cały czas… z drugiej strony pewnie wiele się nauczymy oboje przez ten czas, który mam nadzieję, że zleci jak najszybciej. Już pragnę Cię przytulić, dotknąć, pocałować, śmiać się razem z Tobą, oglądać filmy, wydurniać się.

Chciałabym, żeby była zima… żebyśmy poszli na spacer i jak małe dzieci się wygłupiali, nie patrząc na to, że już jesteśmy dorośli. Każdy z kolejnych 6 miesięcy będzie dla nas niesamowicie ciężką próbą, jeśli ją przejdziemy, zdołamy dać sobie radę już ze wszystkim. W końcu nikt nie powiedział, że będzie łatwo, a świadomość, że z każdym rankiem, czeka mnie ich coraz mniej… aż sprawia, że chce mi się wstawać. Gdy pomyślę, że każdy miesiąc będzie nas przybliżał do TEGO miesiąca, to chcę czekać, bo warto…

I tak siedząc w Twojej bluzie przed laptopem, sama w domu, popijając mocną kawę, myślę o przyszłości, w której widzę Ciebie. I nie mogę się tego wszystkiego już doczekać. Nie mogę się doczekać każdego dnia, w końcu to będzie już tylko bliżej niż dalej.

It must be true love

Tak bardzo chciałam być dorosła, więc mam to czego chciałam. W życiu w końcu nie można być egoistom, wobec ludzie, których się kocha. Niektóre decyzje, które podejmuję, nie mogą być korzystne tylko dla mnie. Trzeba schować do kieszeni te zbędne emocje i pomyśleć o tym co będzie później. Na tę chwilę nadal nie uważam, że dam radę, nadal się tego boję… ale to nie zależy ode mnie. W końcu to nie jest moje życie, tylko życie drugiego człowieka, który sam wie co będzie dla niego najlepsze. Moim obowiązkiem jest wspieranie, dążenie do tego, żeby wszystko potoczyło się jak najlepiej, żebyśmy oboje dali sobie radę. To nie jest proste… oczywiście, że nie jest proste, bo łzy same mi się cisną do oczu na tę myśl, ale coś kosztem czegoś. Muszę się wykazać tą dorosłością, której tak bardzo chciałam. Na pewno będzie ciężko…ale kto da radę jak nie my?

Goes on, and on, and on…

To, że się boję jest nieuniknione… ciągle będą miała jakieś obawy, ciągle w moich oczach będzie dostrzegalny nieokreślony strach… to jeszcze będzie przez dłuższy czas, nie wiem ile, ale będzie. Staram się z całych sił, ale czasami ich mi po prostu brakuje i boję się tego, że gdy znowu uwierzę, ponownie się zawiodę i będę ubolewała nad tym, że wierząc, byłam głupia. To głupie… tak, wiem o tym, każdy by mi to powiedział, nawet ja sama jestem w stanie to dostrzec, ale niestety…miłość jest jak wzburzone morze i to dosłownie. Fale są piękne, dopóki nie wciągną, rozbijając o brzeg…

Solamente para ti

To już jest zupełnie inne życie, życie, które mnie zaskakuje każdego dnia. Moje podejście, to co mówię, myślę, to wszystko co się dzieje W niektórych momentach odnoszę wrażenie, że źle postępuję, że moje decyzje nie są zgodne z tym co sobie postanowiłaś, z tym, że postanowiłam sobie, że będą kobietą silną, niezależną, myślącą głównie o sobie. Nie wiem gdzie to zniknęło, w którym momencie, w którym momencie znowu zaczęłam się angażować tak bardzo, że ciężko mi zrezygnować. Nie wiem kiedy to się stało, nie wiem czy to dobrze, czy źle, nie wiem czy tak powinno być. Boję się bardzo tego, że się ponownie rozczaruję, i wbrew pozorom nie przywyknęłam do tego, nie lubię zawodzić się na ludziach, których kocham, którzy są dla mnie ważni. Nienawidzę, gdy kłamstwo goni kolejne i kolejne…kolejne… i tak w kółko, bez jakiejkolwiek przerwy. Czasami było by o wiele łatwiej, gdybym potrafiła wyobrażać sobie życie bez pewnych osób, gdybym byłą egoistkom, która nie patrzy nawet na uczucia innych osób. Ale po co tak żyć? Może dla tych chwil, które wywołują uśmiech na twarzy jest potrzeba, żeby walczyć o to wszystko. Może ta miłość jest taką potęgą, której nic nie jest w stanie zniszczyć. To uczucie, które jest na tyle silne… może to jest kwintesencja tego wszystkiego… może to jest odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania… MIŁOŚĆ.