Solamente para ti

To już jest zupełnie inne życie, życie, które mnie zaskakuje każdego dnia. Moje podejście, to co mówię, myślę, to wszystko co się dzieje W niektórych momentach odnoszę wrażenie, że źle postępuję, że moje decyzje nie są zgodne z tym co sobie postanowiłaś, z tym, że postanowiłam sobie, że będą kobietą silną, niezależną, myślącą głównie o sobie. Nie wiem gdzie to zniknęło, w którym momencie, w którym momencie znowu zaczęłam się angażować tak bardzo, że ciężko mi zrezygnować. Nie wiem kiedy to się stało, nie wiem czy to dobrze, czy źle, nie wiem czy tak powinno być. Boję się bardzo tego, że się ponownie rozczaruję, i wbrew pozorom nie przywyknęłam do tego, nie lubię zawodzić się na ludziach, których kocham, którzy są dla mnie ważni. Nienawidzę, gdy kłamstwo goni kolejne i kolejne…kolejne… i tak w kółko, bez jakiejkolwiek przerwy. Czasami było by o wiele łatwiej, gdybym potrafiła wyobrażać sobie życie bez pewnych osób, gdybym byłą egoistkom, która nie patrzy nawet na uczucia innych osób. Ale po co tak żyć? Może dla tych chwil, które wywołują uśmiech na twarzy jest potrzeba, żeby walczyć o to wszystko. Może ta miłość jest taką potęgą, której nic nie jest w stanie zniszczyć. To uczucie, które jest na tyle silne… może to jest kwintesencja tego wszystkiego… może to jest odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania… MIŁOŚĆ.

I’m never letting go

Z upływem czasu zdaję sobie sprawę, jak moje życie się zmienia. Że rok temu, wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Jestem tak bardzo pamiętliwa… potrafię wrócić uczuciami do tego co czułam wtedy… co czułam czytając, myśląc, rozmawiając… co czułam będąc z Tobą. Ciekawe jak będzie teraz? Jak będą wyglądały nasze wakacje… jakie wspomnienia ze sobą przywieziemy. Mimowolnie bardzo chciałabym wrócić do tego miejsca co w zeszłym roku… tyle niesamowitych wspomnień, pierwsze wspólne wakacje, pierwszy tak naprawdę wspólnie spędzony czas, bez nikogo… sami, bez zbędnego nadzoru osób trzecich. Tylko i wyłącznie z uśmiechem na twarzy wspominam to wszystko, każdą chwilę, sekundę przy Tobie. One miały dla mnie ogromne znaczenie… niesamowicie ważne było dla mnie to, co się będzie działo następnego dnia… a teraz? Teraz staram się żyć chwilą, bo nie wiem co się będzie działo jutro, za dwa dni… nie mogę myśleć tak przyszłościowo. Tak wiele się nauczyliśmy, w tak krótkim czasie. Zdaliśmy sobie sprawę z rzeczy, które były dla nas błahe, a teraz nie są. Mam nadzieję, że wszystkie lekcje, przez które ostatnio przechodziliśmy nie były marnymi lekcjami, że oboje potrafimy dobrze odczytywać znaki, że oboje jesteśmy do końca świadomi tego wszystkiego co się dzieje, tego, że potrafimy krzywdzić drugą osobę. Musimy być świadomi konsekwencji jakie nas czekają. Przecież nie każdy jest idealny, oboje popełniliśmy wiele błędów, ale najważniejsze jest to, żebyśmy nigdy więcej nie chcieli ich popełniać, bo to tak naprawdę do niczego nie doprowadzi jeśli będziemy ciągle i ciągle i ciągle wracać do tego samego, nie zamykając danych rozdziałów. To do niczego nie doprowadzi

It’s dangerous to fall in love

To uczucie zabiera wszystko i przeistacza na coś nowego. W pewnych sytuacjach mam wrażenie, że moje myślenie ulega dużej zmianie, że to co kiedyś wydawało mi się paradoksalne, dzisiaj wydaje się być jakąś codziennością, czymś zupełnie normalnym… Nie wiem czy właśnie tak powinno być. Mam wrażenie, że na nowo oddaję się temu uczuciu cała, że angażuję się całą sobą, że chcę tego… no właśnie… ale nie wiem czy chcę tego do końca…nie mam żadnej pewności…

Please… stay…

Life had broken my heart, my spirit

Nie wiem co mam robić. Każda decyzja niesie za sobą konsekwencje. Teraz jestem zagubiona i to tak konkretnie. Pozornie jest nawet ok… nawet czasami zdarza mi się o tym zapomnieć. Na chwilę… to takie piękne chwile, gdy o tym nie myślę… dlaczego wszystko musi wracać w takim razie do normy? Myślałam, że takiego rodzaju etapy mamy już za sobą, że wszystkie TE rozmowy już nie powrócą, że będzie ok… tymczasem siedzę, sama… nie wiem co się dzieje, nie wiem nic… czuję się samotna, czuję się jakbym znowu nie była sobą, mam wrażenie, że to się nie zmieniło… nie wiem co myśleć o tym wszystkim, jak dać sobie radę, jak się podnieść. Przecież byłam taka silna… ale Ty jesteś tą słabością, tą słabością, której nie umiem się pozbyć… nie umiem…

it’s so hard to be strong

Ja nie daję sobie rady. To mnie przerasta, to wszystko co się dzieje teraz… mam dosyć tego, nie chcę właśnie tak się czuć, nie chcę żeby tak było ciągle. A Ty nic nie robisz… wręcz przeciwnie, uciekasz, uwalniasz się, a ja? A ja siedzę pod kloszem, z którego nie mogę wyjść…
chcę pomocy, jej właśnie potrzebuję

And it’s so hard to say goodbye

Znowu to samo… znowu wróciło to, czego najbardziej się obawiałam - kłamstwa, niepewność, oszustwo… dlaczego? Jak po czymś takim można znowu zacząć wszystko od nowa… miało być przecież tak pięknie. wszystko miało być takie wspaniałe, kolorowe… miała być miłość na zawsze… miłość dla, której jesteś w stanie się poświęcić… a zmiana? rzekoma…

To istna paranoja… nie wiem co się dzieje, nie wiem co myśleć…
Czuję się tak jak wtedy, pamiętasz? Gdy te pieprzone obawy powracają ciągle i ciągle. Z każdą sekundą moją głowę zalewa fala obaw, która obija się o brzeg i wraca z większą siłą…
Przecież to nie tak miało wyglądać. Miałam mieć szczęśliwe życie, osobę, która kocha mnie, ja ją… mężczyznę, które mnie nie oszuka… a co otrzymałam?…
To co poprzednio… znowu się zawiodłam, znowu wszystko wróciło do ‘normy’… właśnie, ta idiotyczna norma… kiedyś musiała nadejść. Ja się jej nawet nie obawiałam… obawiałam się innych rzeczy, ale nie tego… to mi na myśl nie przyszło, że powróci moja ‘utęskniona’ norma…

Czuję się jak wrak człowieka, a nie człowiek.
Nie wiem jaka decyzja będzie słuszna, nie wiem co mam zrobić, żeby było zgodne z moimi przekonaniami… nie wiem jak się zachować, co powiedzieć. Boję się… boję się tego co będzie potem. Ale przecież dawałam sobie radę, przecież potrafiłam ułożyć życie na nowo, cieszyć się nim, spełniać się… przecież wszystko było takie idealne… więc co ja teraz wyprawiam? Co mną kieruje, że podejmuję takie a nie inne decyzje? Co się ze mną stało przez te miesiące? Co Ty ze mną zrobiłeś? Dlaczego to tak boli…
Znowu…

‘Cause we’re never confined

Co to jest za pustka? Czemu czuję się taka ograniczona, bez odrobiny skupienia… Nie wiem co się dzieje. Chcę by to się wreszcie zakończyło, ta wewnętrzna walka z samą sobą. Przecież nic mi to nie da. Pora, żeby wszystko potoczyło się inaczej. Tak bardzo chcę, by pewne sprawy uległy radykalnej zmianie, by pewne sytuacje wyglądały inaczej… co zrobić, by wszystko było zgodne z moimi przemyśleniami, decyzjami…
Tak bardzo chcę się zmienić… dla Ciebie…

Turn me on take me for a hard ride

Ciężko zrozumieć co się dzieje. Ciężko jest pojąć, co nami tak naprawdę kieruje. Jakie uczucia, wspomnienia, doświadczenia… o czym myślimy w danej chwili… taka prosta sprawa, a nie jest tak banalna jakby mi się wydawało. Co każdy człowiek myśli, gdy kocha, tęskni, nienawidzi, zdradza, krzywdzi… co sobie myśli człowiek, który rani innych, który sprawia, że na twarzy bliskich pojawia się uśmiech. Co sprawia, że każdy z nas popada w skrajności, których by się nie spodziewał? Tak bardzo mnie to zastanawia, tak bardzo próbuję odnaleźć odpowiedzi na wiele pytań a nie umiem… nie chcę znajdować odpowiedzi. Łatwiej jest tak, jak jest teraz. Aczkolwiek może nie do końca, jednak ja już się chyba przyzwyczaiłam i nie mam innego wyboru. Chyba właśnie takie życie jest mi pisane

To baby stay, stay for a lifetime
Don’t go away, oh baby be mine
Cause I know I’ll always be loving you
Oh baby stay with me forever
For we were born to be together
‘Cause we are strong
I’ve always believed in you
<3

Tylko parę godzin. Tak bardzo się nie mogę doczekać. Chcę już odpocząć, mieć napady śmiechu&#8230; tak bardzo chcę już Twojej obecności, Ciebie.
 Tak właśnie &lt;3

endless love

Tak bardzo tęsknię, tak bardzo nie mogę się doczekać kiedy wreszcie zobaczę, przytulę, pocałuję… całe szczęście, że ten czas zleciał bardzo szybko.
Nie lubię tylko obaw, które mi towarzyszą… nie lubię nagłej zmiany planu… boję się tego, że coś będzie nie tak, że jakaś decyzja ulegnie zmianie, że zdarzy się coś, co zaważy na wszystkim co się dzieje do tej pory. Tak bardzo się boję…chociaż nie chcę, bo przecież byłoby łatwiej. A co jeśli nigdy nie pozbędę się obaw? Jeśli nigdy nie będę mogła zaufać? Co jeśli te wszystkie myśli zbyt mocno zmienią moje podejście?